Żary były na mojej liście od wielu lat, ale dopiero teraz trafiła się okazja. To idealne połączenie z Parkiem Mużakowskim i Zieloną Górą.
Żary były na mojej liście od wielu lat, ale dopiero teraz trafiła się okazja. To idealne połączenie z Parkiem Mużakowskim i Zieloną Górą.
Ciąg dalszy spaceru po Parku Mużakowskim. W części niemieckiej znajduje się cała infrastruktura Parku. W Zamku można iść do kawiarni i zwiedzić bardzo ciekawą wystawę dotyczącą historii miasta.
Trzebiel to miejscowość, do której od razu postanowiłam pojechać planując wyjazd do Parku Mużakowskiego, ale którą niekoniecznie poleciłabym osobom zwiedzającym zabytki typu Luwr. To są zupełnie inne klimaty.
Zatonie, podobnie jak Ochla i Racula, należy do Zielonej Góry dopiero od 2015 i ma swoją własną, długą historię. Do zobaczenia są ruiny pałacu, kościoła, ogromny park i pozostałości folwarku. Na zwiedzanie warto poświęcić kilka godzin.
Ochla ma do zaoferowania znacznie więcej niż świetny skansen, z którym zazwyczaj jest kojarzona. Przekonałam się o tym chodząc po omacku, pewne rzeczy znajdując sama, a o innych powiedzieli mi ludzie. Przy wejściu do parku jest tablica informacyjna i mapka z zabytkami.
Wąchock słynie z opactwa cystersów, które w 2017 zostało uznane za Pomnik Historii, ale byłoby dużą stratą, gdyby ograniczyć zwiedzanie tylko do niego.
Jabłonna to idealny cel 1-dniowego wypadu z Warszawy czy okolic. Jest bardzo dobrze skomunikowana, położona przy głównej drodze. Zwiedza się ją łatwo, bo wszystkie zabytki znajdują się blisko siebie i przy jednej ulicy (Modlińskiej). Potem można odpocząć w parku pałacowym.
W Warce spędziłam niecałe 3 dni. To wystarczy, żeby zobaczyć zabytki, ale na pewno nie wystarczy, żeby nacieszyć się miejscem. Chociażby dlatego, że chciałoby się jak najdłużej pobyć nad rzeką. Są piękne trasy spacerowe nad Pilicą, można też zejść nad rzekę z parku w Winiarach.
Zawsze przejeżdżając pociągiem przez Dęblin, wyłam z zachwytu na widok dworca. To zdecydowanie najpiękniejszy drewniany dworzec, jaki widziałam.
Puławy kojarzą się chyba głównie ze Świątynią Sybilli w parku Czartoryskich, gdzie księżna Izabela założyła pierwsze w kraju muzeum. Eksponaty gromadzone były również w Domu Gotyckim.
Park jest ogólnodostępny, budynki - poza pałacem - można oglądać tylko z zewnątrz.
Kamieniec słynie z imponujących ruin pałacu Finckensteinów, zwanego niegdyś Wersalem Północy lub Pruskim Wersalem. To jeden z najbogatszych rodów Prus Wschodnich, który pozostawił po sobie ślady w całej okolicy.
Nacław wynikł trochę przy okazji, bo najpierw zaintrygowało mnie tzw. Mauzoleum Loży Masońskiej "Wielka Loża Trzech Globusów" w Kościernicy. Zaczęłam szukać jeszcze czegoś w pobliżu i tak znalazłam pałac. Dobrze jest te miejsca połączyć, bo, jak się dowiedziałam na miejscu, mają trochę wspólnej historii. Dzieli je ok. 6 km.
Trzęsacz może poszczycić się atrakcją na skalę europejską - unikalnymi ruinami średniowiecznego kościoła na klifie. To jedyny taki zabytek w Europie.
Chynów jest nie tylko wart odwiedzenia z powodu pięknego i oryginalnego modrzewiowego kościoła, ale ma też świetne połączenie kolejowe z Warszawą. Dla mnie był idealną bazą wypadową w okolice, do których dojazd jest praktycznie żaden.
Po ok. 45 min. z Chynowa doszłam do Drwalewa. Przy drodze prowadzącej do pałacu znajduje się tablica informacyjna.
Pierwszym zabytkiem Brwinowa, jaki zobaczyłam była kaplica Marylskich, dawna kaplica dworska. Wracałam ul. Powstańców Warszawy z Moszny-Wsi i Koszajca i akurat przechodziłam koło cmentarza. Jeździłam potem jeszcze kilka razy, nawet po pracy, żeby posiedzieć w parku. Lubię to miasto, na szczęście z Warszawy mam blisko.
Kompletnie nie rozumiem, dlaczego nie pojechałam do Falent wcześniej, mieszkając tak blisko i mając tak dobry dojazd. To jedno z najpiękniejszych miejsc w okolicach Warszawy! W rezerwacie Stawy Raszyńskie można spędzić cały dzień, do tego pałac, oranżeria i neogotycka brama folwarczna.
Zaborów warto odwiedzić z powodu pięknego pałacu, folwarku - obecnie szkółka jeździecka - i kościoła pełnego śladów przeszłości. Ciekawa jest też stara szkoła, która niegdyś była kuźnią.
Dworzec w Gąsocinie nieraz podziwiałam z pociągu, aż w końcu wybrałam się, żeby go dokładnie obejrzeć. Połączyłam to z modrzewiowym dworem w Koźniewie Wielkim, który też męczył mnie od dawna.
Cała trasa to ok. 9 km. Okolica piękna, drogi spokojne.
Dzień wyjazdu do Mostówki i Dębinek nie był przypadkowy. Jeśli chodzi o wydmy, był to ostatni moment na wrzosy, Dębinki natomiast miałam nadzieję zwiedzić podczas Europejskich Dni Dziedzictwa. Jarzębia Łąka była w planach i idealnie wpasowała się w trasę. Razem ok. 10 km.